Witam Was serdecznie!
Nadszedł
ten czas, aby opróżnić torbę z zebranymi opakowaniami. Nie ma tego jakoś bardzo
dużo, ale troszkę poopowiadać można. Zatem przyjrzyjmy się mojej kosmetycznej
zbieraninie października!
Batiste : Medium & Brunette, suchy szampon, 200 ml
Suchy szampon to podstawa szybkiego ogarnięcia się, jeśli
jesteś posiadaczką szybko przetłuszczających się włosów, na pewno wiesz czym
jest przyklap. Osobiście korzystam z tego rodzaju kosmetyków bardzo rzadko,
ratuje się nimi wtedy, gdy już naprawdę nie mam czasu umyć włosów. Suchy
szampon ma zarówno zalety jak i wady. Zaletami są przede wszystkim szybkie
odświeżenie włosów i nadanie im puszystości, wadą jest "bielenie"
oraz wypadanie włosów, dlatego warto nie przesadzać. Na drogeryjnych półkach
znaleźć można kilka rodzajów szamponów Batiste, różnią się one między sobą głównie zapachami.
Zakupiony przeze mnie szampon przeznaczony jest do ciemnych włosów, dzięki temu
trickowi włosy popryskane szamponem nie są tak bardzo "białe" jak w
przypadku klasycznego szamponu. Proszek osiadający na włosach ma brązową barwę,
niestety brudzi on szczotkę do włosów oraz dłonie, przy myciu włosów zauważyć
można także brązową barwę wody. Mimo wszystko sama idea produktu jest na plus,
fajnie jest mieć taki środek na różne awaryjne sytuacje :)
Cena: ok. 17 zł
Green
Pharmacy : Hair Care, Balsam do włosów suchych i zniszczonych, Olej arganowy,
granat, 300 ml
Balsam
do włosów oceniam na piątkę z plusem. Używałam go, aby trochę podreperować stan
moich włosów. Włosy po tym produkcie były gładkie i błyszczące, końcówki
wyglądały zdrowo. Balsam ma bardzo oryginalny zapach, nie umiem go porównać do
czegokolwiek, wydaję mi się, że nie każdemu może on przypaść do gustu. Mi na
szczęście bardzo się podobał. Opakowanie i konsystencja nie sprawiają
problemów. Balsam jest świetny!
Cena:
ok. 7,50 zł
Sensique : zmywacz do paznokci o zapachu kiwi, 50 ml
Nie ma denka bez zmywacza Sensique! No dobra, w następnym na
pewno go nie będzie. W przypadku tego zapachu trochę pomarudzę, o ile inne
zapachy bardzo mi się podobały, o tyle ten jest bardzo przeciętny. Szczerze
mówiąc w ogóle nie przypominał mi on kiwi, raczej jakąś tekturę. Działanie
zmywacza również było jakieś takie mniej efektywne, nie wiem czy po prostu
zraziłam się tym zapachem czy faktycznie coś z nim nie tak. Polecam inne
warianty np. truskawka lub magnolia.
Cena: ok. 2-3 zł
Wibo : Lip Sensation, błyszczyk
do ust, nr 6, 5 ml
Rzadko zdarza mi się wykończyć błyszczyk,
zazwyczaj wyrzucam je z powodu daty ważności. Wibo udało się wykończyć i nawet
jestem z niego zadowolona. Efektu XXL spowodowanego zawartością kwasu
hialuronowego nie zauważyłam, ale delikatne mrowienie ust owszem. Błyszczyk nie
jest jakoś bardzo trwały, ale tego nie oczekiwałam. Nadaje on ustom taflę
błysku ze świecącymi drobinkami, nie są to jakieś wielkie brokaty, tylko
malutkie, tycie pyłki odbijające światło. Obecnie błyszczyki z takim lekko
perłowym efektem nie są modne, ale jeśli ktoś lubi błyskotki to czemu
nie?
Cena: ok. 8,50 zł
Essence : nail art, stampy
polish, 001 white, 5 ml
Lakier niestety zaschnął i nie nadaje się
do wykorzystania. Używałam go jedynie do stempelkowych ozdób. Raczej nie nadaje
się on do wykorzystania na cały paznokieć, jest zbyt gęsty. Stampy polish jest
lakierem bardzo kryjącym i szybko wysychającym, do ozdób jest bardzo
dobry.
Cena: ok. 6,50 zł
Dove : kostka myjąca, Beauty Cream Bar, 100 g
W ostatnich ulubieńcach bardzo zachwycałam
się klasycznym zapachem kosmetyków Nivea, tym razem upodobałam sobie zapach
Dove. Zwykła kostka mydła, a daje tyle zapachu i uczucia, że dobrze dbam o
swoją skórę. Uwielbiam takie połączenia. Już bardzo dawno nie korzystałam z
tradycyjnych kostek mydła, wydawało mi się, że wysuszają one skórę. Mydło Dove
jest bardzo delikatne dla skóry, ponadto daje mi uczucie lepszego oczyszczenia
niż przy korzystaniu z płynnych mydeł.
Cena: ok. 3 zł
Maybelline : Volum Colossal, maskara,
100% Black, 10,7 ml
Tusz mnie opuścił :( Jadę na oparach, czekam na promocję w
Rossmannie. Nie wiem jeszcze jaki tusz wybiorę, ale wydaję mi się, że nie ten.
Kiedyś już miałam tusz Maybelline tą samą wersję i byłam z niego bardziej
zadowolona. Nie wiem czy w tym czasie zmieniła się formuła produktu, czy to
moje osobiste widzimisię ? Tusz na pewno nie był zaschnięty, kupiłam go w
sklepie internetowym, a tam raczej nie ma pań pompujących szczotami od tuszy :D
Wydaje mi się, że tusz sklejał moje rzęsy i nie wydłużał ich na tyle, abym była
zadowolona. Chyba następnym razem wybiorę silikonową szczoteczkę, te tradycyjne
ostatnio nie zdają egzaminu. Mam dziwne rzęsy, sama nie wiem. Może polecicie mi
dobry, najlepiej wodoodporny i niezbyt drogi tusz ?
Cena: ok. 34 zł
Pa pa, lecę upolować coś na promocji w
Rossie :P









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz