poniedziałek, 2 listopada 2015

Zdenkowani października



Witam Was serdecznie!

Nadszedł ten czas, aby opróżnić torbę z zebranymi opakowaniami. Nie ma tego jakoś bardzo dużo, ale troszkę poopowiadać można. Zatem przyjrzyjmy się mojej kosmetycznej zbieraninie października!


Batiste : Medium & Brunette, suchy szampon, 200 ml
Suchy szampon to podstawa szybkiego ogarnięcia się, jeśli jesteś posiadaczką szybko przetłuszczających się włosów, na pewno wiesz czym jest przyklap. Osobiście korzystam z tego rodzaju kosmetyków bardzo rzadko, ratuje się nimi wtedy, gdy już naprawdę nie mam czasu umyć włosów. Suchy szampon ma zarówno zalety jak i wady. Zaletami są przede wszystkim szybkie odświeżenie włosów i nadanie im puszystości, wadą jest "bielenie" oraz wypadanie włosów, dlatego warto nie przesadzać. Na drogeryjnych półkach znaleźć można kilka rodzajów szamponów Batiste, różnią się one między sobą głównie zapachami. Zakupiony przeze mnie szampon przeznaczony jest do ciemnych włosów, dzięki temu trickowi włosy popryskane szamponem nie są tak bardzo "białe" jak w przypadku klasycznego szamponu. Proszek osiadający na włosach ma brązową barwę, niestety brudzi on szczotkę do włosów oraz dłonie, przy myciu włosów zauważyć można także brązową barwę wody. Mimo wszystko sama idea produktu jest na plus, fajnie jest mieć taki środek na różne awaryjne sytuacje :)
Cena: ok. 17 zł


Green Pharmacy : Hair Care, Balsam do włosów suchych i zniszczonych, Olej arganowy, granat, 300 ml
Balsam do włosów oceniam na piątkę z plusem. Używałam go, aby trochę podreperować stan moich włosów. Włosy po tym produkcie były gładkie i błyszczące, końcówki wyglądały zdrowo. Balsam ma bardzo oryginalny zapach, nie umiem go porównać do czegokolwiek, wydaję mi się, że nie każdemu może on przypaść do gustu. Mi na szczęście bardzo się podobał. Opakowanie i konsystencja nie sprawiają problemów. Balsam jest świetny!
Cena: ok. 7,50 zł


Sensique : zmywacz do paznokci o zapachu kiwi, 50 ml 
Nie ma denka bez zmywacza Sensique! No dobra, w następnym na pewno go nie będzie. W przypadku tego zapachu trochę pomarudzę, o ile inne zapachy bardzo mi się podobały, o tyle ten jest bardzo przeciętny. Szczerze mówiąc w ogóle nie przypominał mi on kiwi, raczej jakąś tekturę. Działanie zmywacza również było jakieś takie mniej efektywne, nie wiem czy po prostu zraziłam się tym zapachem czy faktycznie coś z nim nie tak. Polecam inne warianty np. truskawka lub magnolia. 
Cena: ok. 2-3 zł



Wibo : Lip Sensation, błyszczyk do ust, nr 6, 5 ml
Rzadko zdarza mi się wykończyć błyszczyk, zazwyczaj wyrzucam je z powodu daty ważności. Wibo udało się wykończyć i nawet jestem z niego zadowolona. Efektu XXL spowodowanego zawartością kwasu hialuronowego nie zauważyłam, ale delikatne mrowienie ust owszem. Błyszczyk nie jest jakoś bardzo trwały, ale tego nie oczekiwałam. Nadaje on ustom taflę błysku ze świecącymi drobinkami, nie są to jakieś wielkie brokaty, tylko malutkie, tycie pyłki odbijające światło. Obecnie błyszczyki z takim lekko perłowym efektem nie są modne, ale jeśli ktoś lubi błyskotki to czemu nie? 
Cena: ok. 8,50 zł
Essence : nail art, stampy polish, 001 white, 5 ml
Lakier niestety zaschnął i nie nadaje się do wykorzystania. Używałam go jedynie do stempelkowych ozdób. Raczej nie nadaje się on do wykorzystania na cały paznokieć, jest zbyt gęsty. Stampy polish jest lakierem bardzo kryjącym i szybko wysychającym, do ozdób jest bardzo dobry. 
Cena: ok. 6,50 zł


Dove : kostka myjąca, Beauty Cream Bar, 100 g
W ostatnich ulubieńcach bardzo zachwycałam się klasycznym zapachem kosmetyków Nivea, tym razem upodobałam sobie zapach Dove. Zwykła kostka mydła, a daje tyle zapachu i uczucia, że dobrze dbam o swoją skórę. Uwielbiam takie połączenia. Już bardzo dawno nie korzystałam z tradycyjnych kostek mydła, wydawało mi się, że wysuszają one skórę. Mydło Dove jest bardzo delikatne dla skóry, ponadto daje mi uczucie lepszego oczyszczenia  niż przy korzystaniu z płynnych mydeł. 
Cena: ok. 3 zł


Maybelline : Volum Colossal, maskara, 100% Black, 10,7 ml
Tusz mnie opuścił :( Jadę na oparach, czekam na promocję w Rossmannie. Nie wiem jeszcze jaki tusz wybiorę, ale wydaję mi się, że nie ten. Kiedyś już miałam tusz Maybelline tą samą wersję i byłam z niego bardziej zadowolona. Nie wiem czy w tym czasie zmieniła się formuła produktu, czy to moje osobiste widzimisię ? Tusz na pewno nie był zaschnięty, kupiłam go w sklepie internetowym, a tam raczej nie ma pań pompujących szczotami od tuszy :D Wydaje mi się, że tusz sklejał moje rzęsy i nie wydłużał ich na tyle, abym była zadowolona. Chyba następnym razem wybiorę silikonową szczoteczkę, te tradycyjne ostatnio nie zdają egzaminu. Mam dziwne rzęsy, sama nie wiem. Może polecicie mi dobry, najlepiej wodoodporny i niezbyt drogi tusz ?
Cena: ok. 34 zł
Pa pa, lecę upolować coś na promocji w Rossie :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz