Nadszedł czas na zakończenie testu NIVEA - przypomnijmy, że test trwał 10 dni i polegał na codziennym stosowaniu kremu na dzień i esencji na noc.
Na początek ogólna ocena:
Mogę stwierdzić, że stan mojej skóry delikatnie się poprawił. Większych zmian nie zauważyłam.
Krem na dzień
Stosowanie kremu codziennie rano było całkiem przyjemną częścią dnia. Nie zauważyłam, aby krem miał wpływ na trwałość i wygląd makijażu. Polecam stosowanie kremu na nie więcej niż godzinę przed nałożeniem podkładu. W przeciwnym przypadku zauważyłam minimalne rolowanie się kremu. Więcej zastrzeżeń nie mam. Skóra po zastosowaniu Nivea Cellular była nawilżona i gładka. Nie zauważyłam redukcji zmarszczek i wyrównania kolorytu skóry, ale myślę, że 10 dni to za mało by oczekiwać takich efektów. Polubiłam natomiast rozświetlenie skóry związanie z obecnością w kremie "świecącego pyłku".
Ocena: 8/10
Esencja na noc
Myślę, że esencja przypadła mi do gustu bardziej niż krem na dzień. Stosowałam ją wieczorem po dokładnym oczyszczeniu skóry. Rankiem przy przemywaniu twarzy wodą czuć było pozostałości kremu. Ogólnie twarz była gładka i nawilżona. W esencji bardzo spodobała mi się jej formuła lekkiego kremo-żelu. Moje przebarwienia pozostały na swoim miejscu, podobnie jak delikatne zmarszczki.
Ocena: 8/10
Myślę, że warto było przetestować kremy z serii Cellular. Niestety nadal będę szukać swojej idealnej pielęgnacji, która zapewni mi cerę marzeń.
Jeśli interesują Was kremy Nivei, to zapewne ucieszy was obecna promocja w Rossmannie. Testowany przeze mnie krem na dzień nabyć można za 36,99 zł, czyli ok. 13 zł taniej niż normalnie. Esencja na noc w promocji kosztuje także 36,99 zł.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz